Gorący wiatr znad Rub al-Chali omiata lśniące szklane fasady Burdż Chalifa, a Wy możecie w jednej chwili kosztować daktylowego latte w cieniu najwyższego wieżowca świata, by za chwilę spacerować po zapylonych zaułkach starych suqów. Emiraty łączą beduińską tradycję z tempem futurystycznych wizji i zachęcają, by zobaczyć, jak piasek i nafta zamieniają się w nowoczesne miasta.
Piaskowe królestwo drapaczy chmur
Siedem emiratów rozciąga się w strategicznym punkcie między Zatoką Perską a Oceanem Indyjskim, obejmując zarówno gwarny Dubaj, jak i spokojną, górzystą Fudżajrę z wybrzeżem omywanym przez lazurowe fale. Kontrola cieśniny Hormuz sprawia, że w portach Dżabal Ali i Ruwais dzień i noc cumują tankowce oraz kontenerowce z Azji i Europy. Ropa i gaz stanowią paliwo rozwoju, ale coraz większą rolę grają też finanse, turystyka i zielona energia, czego symbolem jest zasilane słońcem miasto Masdar. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni upał potęguje wilgotność, dlatego mieszkańcy schodzą do klimatyzowanych metra i centrów handlowych. W sezonie „zimowym” – od listopada do marca – powietrze jest łagodniejsze, a festiwale, regaty dhow i targi Expo City wypełniają kalendarze po brzegi.
Od szafranu do zjazdów na wydmach
Uczta zaczyna się od arabskiego powitania: woda różana do rąk, daktyle i mała filiżanka kawy parzonej w mosiężnym dzbanie dallah. Na targu rybnym w Dubaju dostaniecie świeżo złowione hamury i krewetki tygrysie, które kucharze zamienią w aromatyczne samak harra z pastą chilli i tahini. W luksusowych hotelach podaje się wariacje na temat lokalnych smaków: hummus z truflami, lody z mleka wielbłądziego, wagyu serwowane na liściach palmowych. Po sytym posiłku wystarczy godzina drogi, aby znaleźć się na złotych wydmach Liwa. Tam czeka jazda na quadach, wspinaczka po najwyższej wydmie Moreeb i leśne pikniki w oazie Al-Ain, gdzie strumienie qanat nawadniają przez całą dobę gaje palm daktylowych. Dla wielbicieli adrenaliny są skoki spadochronowe nad wyspą Palm Jumeirah, a dla romantyków – rejs tradycyjną łodzią abra o zachodzie słońca w starym porcie Dubaju.
Korzenie między piaskiem a perłą
Na długo przed erą drapaczy chmur mieszkańcy emiratu Ras al-Chaima wyruszali na morze, by wydobywać perłowe skarby. Nurkowie opuszczali się w głębinę tylko z nożem i drewnianym klipsem nosa, a wiosną w wioskach nad brzegiem zatoki rozbrzmiewały surowe pieśni nahma dopingujące wioślarzy. W Abu Zabi zachował się fort Al-Hosn – kredowobiała twierdza, z której ród Al Nahyan kontrolował karawany przypraw zmierzające ku Mezopotamii. W Szardży, kulturalnej stolicy kraju, sześć muzeów mieści się w odrestaurowanych domach z koralowca; tu zobaczycie odręcznie spisane Korany, mapy greckich kartografów i fotografie szejków sprzed boomu naftowego. Ruiny klasztoru na wyspie Sir Bani Yas przypominają, że od VII wieku mieszkały tu wspólnoty chrześcijańskie żyjące z hodowli pereł i handlu żywicą olibanową. Takie miejsca dowodzą, że pod nowoczesną fasadą kryje się mozaika historii, w której islamski emirat i europejski odkrywca spotykali się przy tym samym ognisku kadzidlanym. Zderzenie ciszy pustynnych nocy z laserowym show na niebie Dubaju udowadnia, że Emiraty potrafią łączyć tradycję i wizjonerskie projekty bez poczucia dysonansu. Kto wsłucha się w szum palm i warkot supersamochodów, zrozumie, że to kraina złożona z kontrastów tworzonych z równą pasją.
Polecamy
Najnowsze
Monako. Blichtr, historia i lazurowy luksus.
Położone nad Morzem Śródziemnym, na samym sercu Lazurowego Wybrzeża, Monako jest synonimem luksusu, bogactwa i ekskluzywności. To... [...]























